Aktualności‎ > ‎

Gdzie byli nasi dziadkowie 100 lat temu?

opublikowane: 26 lis 2018, 23:12 przez Jarosław Lipiński   [ zaktualizowane 26 lis 2018, 23:16 ]

Opowiem historię moich przodków, która działa się ponad 100 lat temu. Przedstawię wam rodzinę mojej mamy. Korzenie rodziny sięgają terenu powiatu sejeńskiego, który znajduje się obecnie na północno-wschodniej mapie Polski. Gdy urodził się mój pra, pra dziadek Szymon Lipiec w 1891 roku na mapie Europy nie było Polski, a Sejny należały do zaboru rosyjskiego,  ludność była uzależniona od Cara Mikołaja.

Mimo tego w narodzie żył duch polskiej tożsamości i przynależności do dawnej, wolnej Polski. Przede wszystkim posługiwali się językiem polskim, z pokolenia na pokolenie przekazywali sobie i swoim dzieciom zwyczaje, obrzędy świeckie i religijne. Nie było polskiej prasy, ale w wielu domach były książki: Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa i innych. Były czytane wielokrotnie, także większość dzieci i młodzieży znała niemal całe dzieła na pamięć. Każdy dzień kończył się wspólną modlitwą i śpiewaniem w języku polskim. Opowiadała mi babcia Marysia, że jej mama Elżbieta w latach 50 i 60-tych, kiedy nie było telewizji cytowała „Powrót taty” - A. Mickiewicza, czy fragmenty „ Dziadów”, „Świtezianki”, „Anielki” Bolesława Prusa oraz żarciki „Pchła i Rabin”. W domu dziadka Szymona było też radio lampowe na słuchawki. Po kolei słuchali go domownicy i sąsiedzi. Poprzez ten środek przekazu dowiadywali się co dzieje się na terenie zaborów i na świecie. Bardzo rzadko docierały na te tereny gazety. Najczęściej przywoził im wujek ks. Kutowski z Suwałk lub Wilna. W czasie świąt, orki, żniw, młotów czy wykopków śpiewali polskie piosenki. Tańczyli oberka, krakowiaka lub mazurka. To była ich siła i moc do przetrwania tych trudnych lat niewoli. Żyli tak z dnia na dzień marząc o wolnej Ojczyźnie. W 1914 roku wybuchła pierwsza wojna światowa i pradziadek Szymon został powołany do wojska na front.  Choć miał tylko 17 lat pod carskim dowództwem był zmuszony do walki z Niemcami, jak wiele tysięcy Polaków mieszkającymi pod zaborem rosyjskim. W 1917 roku w Rosji rozgorzała rewolucja inspirowana przez Lenina. Wojska carskie walczyły z Bolszewikami. W tym czasie pradziadek Szymon został ranny i przewieziony do szpitala w Piotrogrodzie. W tym szpitalu pracowała młoda felczerka Konstancja Czegis, z którą zawarł związek małżeński. W tym czasie toczyła się jeszcze wojna światowa i rewolucja, która obaliła Cara. Warunki życia były bardzo ciężkie, nie było ubrań a przede wszystkim jedzenia. Pradziadek Szymon z prababcią Konstancją wrócili do rodzinnego domu z córeczką Janiną.

Opowiadania rodzinne przekazują, że pradziadek Szymon Lipiec był zwolennikiem Józefa Piłsudskiego. Za jego przykazaniem 1/3 ziemi, którą posiadał przekazał za darmo chłopom, którzy na niej pracowali. Jeździł do Suwałk lub Wilna na spotkania sympatyków Piłsudskiego. Babcia Elżbieta Lipiec urodzona w 1919 roku w Manowcach (12 km od Sejn) opowiadała, że wyczekiwali z mamą Konstancją na jego powrót z tych wyjazdów. Przywoził gazety, książki, nowinki ze świata a przede wszystkim prezenty dla dzieci.

W naszej dużej rodzinie do dzisiaj przekazywane są wartości niepodległościowe jako najważniejsze dla nas Polaków. Wartości te mogły przetrwać dzięki wierze w ciężkie lata wojny, biedy i głodu. Przekazujemy sobie nawzajem tradycje polskie, religijne, które nas umacniają w poczuciu Polskości na terenach daleko położonych od rodzinnych korzeni.

Piotr Dębicki klasa VIIIs