Aktualności‎ > ‎

Laureaci konkursu literackiego ,,Znajdź swoją pamiątkę rodzinną i opisz jej historię”

opublikowane: 11 sty 2020, 13:44 przez Szubert Natalia

Nasi uczniowie zostali laureatami literackiego konkursu kuratoryjnego ,,Znajdź swoją pamiątkę rodzinną i opisz jej historię”.  Uczestnicy opisywali ważną rzecz w życiu ich rodziny oraz dołączali jej zdjęcie. Panie polonistki pod koniec listopada wysłały na konkurs kilkanaście ciekawych prac literackich. 

Jury w Szczecinie wyłoniło  17 najlepszych tekstów (spośród 382 prac) wśród których są dzieła naszych uczniów (jedyni reprezentanci Świnoujścia!): Marty Błaż z klasy 5a i Kamila Gajewskiego z 6b.

Serdecznie gratulujemy i zachęcamy wszystkich do przeczytania nagrodzonych utworów!



Pamiątka rodzinna – żołnierskie pudełko

Marta Błaż  

Pewnego dnia w domu u mojej babci znalazłam pudełko z bardzo starymi rzeczami, znajdował się w nim album ze zdjęciami, zielone zawiniątko z troczkami i naszywka na mundur, jak się później dowiedziałam, emblemat I Dywizji Pancernej.

Spytałam babcię, do kogo należały przedmioty z pudełka. Babcia powiedziała mi, że zdjęcia i wszystkie inne rzeczy z tego pudełka pochodzą z czasów II wojny światowej i należały do mojego pradziadka Tadeusza. Zielone zawiniątko okazało się być przybornikiem żołnierza, w którym była brzytwa i nożyczki. Dowiedziałam się również, że był tam jeszcze pędzelek i pojemnik na mydło, ale babcia, gdy chodziła do szkoły średniej, dała je na wystawę związaną z II wojną światową i nigdy już do niej te pamiątki nie wróciły.

Ze starego albumu najbardziej spodobało mi się zdjęcie, na którym pradziadek był 

z psem. Był to pies rasy owczarek niemiecki z piękną białą krawatką. Babcia powiedziała, że pies nazywał się Woli. Ponieważ bardzo chciałabym mieć takiego psa, poprosiłam babcię, aby opowiedziała mi historię Woli. Dała mi zdjęcie do ręki i zaczęła opowiadać. 

W 1938 roku dziadek został wcielony do I Brygady Motorowej. 1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa, w której pradziadek brał udział – w walkach od Jordanowa do Lwowa. Po klęsce Polski dziadek wraz z wieloma innymi żołnierzami próbował przedostać się przez Rumunię i Jugosławię do Francji. Gdy mu się w końcu udało,  wstąpił tam do Polskiej Armii generała Maczka, od 1 do 20 czerwca 1940 roku brał udział w walkach z Niemcami od Gardę do Bordeux. Gdy upadła Francja grupa żołnierzy chciała dostać się do Anglii poprzez kolonię francuską w Afryce, ale zostali niestety złapani przez francuskich kolaborantów z Vichy. Pradziadek spędził w Afryce dwa lata we francuskim obozie jenieckim i nie były to łatwe lata,  ponieważ pracował przy budowie kolei na trasie Oran - Casablanca. Szczególnie ciężkie były Święta Bożego Narodzenia, które żołnierze musieli spędzić na pustyni przy skromnym stole wigilijnym. Był to bardzo smutne chwile, ale nie brakowało też radosnych. Spojrzałam na zdjęcie wykonane w Afryce, na którym mała małpka wita się z żołnierzami, na twarzy każdego z nich gości uśmiech. 

Wojska alianckie, które dotarły do Afryki i wyzwoliły obóz, pomogły żołnierzom przedostać się do Anglii, gdzie pradziadek został ponownie wcielony do dywizji generała Maczka do I Pułku Artylerii Motorowej.

W 1944 roku uczestniczył w inwazji na Francję. W czasie tych działań wojennych  spotkał oficera niemieckiego, który został wzięty do niewoli. Poprosił on pradziadka, żeby zaopiekował się jego psem. Ten pies to była Woli. Od tego momentu pradziadek razem z Woli brał udział w walkach o Holandię, Belgię i Niemcy, jako kierowca samochodu dowódcy dywizjonu oraz czołgu „Sherman”. Walczył między innymi pod Falaise i o wyzwolenie Bredy. Za jej wyzwolenie żołnierze polscy zostali honorowymi obywatelami tego miasta. Razem z Woli, zakończyli szlak pod Wilhelmshaven. 

Po zakończeniu wojny pradziadek wraz z dywizją powrócił do Anglii. Musiał pożegnać swojego najwierniejszego psiego przyjaciela z kampanii, ponieważ Woli musiałaby przejść angielską kwarantannę. Dziadek postanowił poszukać dla swojego psa opiekunów. Znalazł wspaniałą holenderską rodzinę, która bardzo chętnie zajęła się Woli. Przebywając w Anglii, dziadek otrzymał wiadomość od rodziny, u której przebywała Woli, że nie chce jeść i jest smutna. Pewnego dnia przyszła ta najgorsza wiadomość, że Woli odeszła. 

Dziadek tuż przed wojną ożenił się i przez całą wojnę nie miał wiadomości o swoich bliskich, którzy również nie znali jego losu. Dlatego też po rozwiązaniu dywizji postanowił powrócić do Polski, co mu się udało w 1948 roku.

W dniu 29 października tego roku uroczyście obchodzono 75 rocznicę  wyzwolenia Bredy przez żołnierzy generała Maczka. Oglądałam w telewizji uroczystość w mieście Breda 

z udziałem naszego Pana Prezydenta. Widziałam jeszcze kilku żołnierzy, którzy żyli w tych czasach, pomyślałam, że może byłby tam mój pradziadek, gdyby jeszcze żył. Zrozumiałam, że ten album i  pamiątki po pradziadku będą dla mnie i dla przyszłych pokoleń bezcenną pamiątką rodzinną i najlepsza lekcją historii.


Ukryta pamiątka.

Kamil Gajewski

Mój pradziadek Antoni Jędrychowski, dziadek mojej mamy przeżył dwie wojny światowe. Historia życia jego i prababci Stefanii mogłaby służyć na scenariusz filmowy. Pradziadek Antoni i prababcia Stefania nie żyją, pradziadka nie znała nawet moja mama, a prababcia Stefania umarła, gdy mama miała 5 lat. Jakimś cudem jednak odnalazła nas daleka ciotka Idalia, która teraz ma już ponad 80 lat i mieszka w Łodzi, to z jej listów znamy historie rodzinne. Ciotka też zrobiła drzewo genealogiczne naszej rodziny. Reszta informacji pochodzi z opowiadań przekazywanych w rodzinie i szczątków dokumentów jakie nam zostały.

W domu mamy duplikat Legitymacji numer 1771 plutonowego Jędrychowskiego Antoniego z 2. kompanii Mostowej, mojego pradziadka. Pradziadek był uprawniony do noszenia odznaki orderu Virtuti Militari i został on mu nadany przez Wodza Naczelnego Marszałka Józefa Piłsudskiego Dekretem z dnia 19.09.1922 roku. W domu mamy także duplikat legitymacji z dnia 01.05.1933r.

No tak, ale dlaczego duplikat?

Pradziadek Antoni walczył w wojnie bolszewickiej w latach 1919-1921 o odzyskanie niepodległości naszego kraju. Za odwagę jaką wykazał się w tej wojnie został odznaczony orderem Virtuti Militari. Prababcia Stefania opowiadała mojemu dziadkowi, a dziadek mojej mamie, że jej mąż ryzykując własne życie uratował kilku kolegów. Order nadawano właśnie za takie  bohaterskie czyny. Także nagrodą za to było otrzymanie później gospodarstwa. 

Pradziadkowie zamieszkali na terenach obecnej Ukrainy, tam dostali gospodarstwo. Krótko tam mieszkali i krótko cieszyli się spokojem. Wkrótce musieli uciekać i pozostawić cały dobytek. Na terenach tych zaczęły się napady i mordy ludności polskiej przez Ukraińców. Gdyby w domu pradziadka Antoniego lub przy nim ktoś znalazł krzyż Virtuti Militari cała rodzina pradziadka zginęłaby. W nocy z 4 na 5 października 1943r. banderowcy napadli na kilka domów w miejscowości, w której mieszkał pradziadek i zamordowali kilkanaście osób. Pradziadek i prababcia wiedzieli, że też muszą uciekać, zabrali tylko najpotrzebniejsze rzeczy z domu, choć ciotka Idalia w listach dziwi się, że zdołali też zabrać maszynę do szycia. Myślę, że to dlatego, że prababcia Stefania uwielbiała szyć, a przy tym śpiewać. Order i legitymację dziadek zakopał pod dębem rosnącym w pobliżu gospodarstwa. Tylko pradziadkowie wiedzieli pod którym. Myśleli, że kiedyś wrócą do swojego domu. Nigdy jednak nie wrócili. Granice naszego państwa przesunęły się tak, że ich dom został na wschodzie. 

Tam gdzieś pod dębem jest oryginalna legitymacja pradziadka Antoniego i tam jest jego order. Wiem, że  nigdy nie zobaczę tych pamiątek, ale ta ich tajemnica powoduje, że tym bardziej mnie fascynują. 

Na dowód tego, że mam pamiątkę, której nie mam,  z chęcią pokazuję dokumenty, które i przy tej opowieści pokażę.


Comments